W literaturze » "Legendy dawnego Gdańska na nowo opowiedziane"
Legendę o mitycznym rycerzu Hagel (Jagel) - w spolszczonej wersji przedstawiany niekiedy jako Jagła – prezentuje również w jednej ze swoich książek Andrzej Januszajtis. (przytoczone fragment za: A .Januszajtis, Legendy dawnego Gdańska na nowo opowiedziane, Wydawnictwo Marpress, Gdańsk 2005).
Upadek Jagły
W zamierzchłych czasach rządził w naszej stronie okrutny władca imieniem Jagła. Wybudował sobie gródek na wzniesieniu, które wkrótce zaczęto nazywać Jagłową Górą. Czuł się bezpiecznie za otaczającym zabudowania potężnym wałem, którego strzegła zbrojna drużyna, złożona za zbójów i wszelkiego rodzaju rabusiów. Od czasu do czasu zasadził się i łupił wędrownych kupców, albo fałszywymi światłami na brzegu mylił żeglarzy i kierował ich statki na mieliznę, by je potem rabować. Zastraszeni kupcy i żeglarze zaczęli omijać niebezpieczną okolicę. W braku dotychczasowych dochodów Jagła znalazł sobie ofiary w postaci mieszkańców położonej poniżej wzgórza osady. Nakładał im wciąż nowe haracze, zabierał dobytek, a gdy protestowali, urządzał festyny, wytaczał beczki alkoholu i zmuszał do picia. Kto nie chciał pić, dostawał baty. Ulubioną rozrywką okrutnika było przyglądanie się tańcom. Odurzonym alkoholem mieszkańcom kręciło się w głowie, taniec szedł nieskładnie, potykali się i przewracali, a on zaśmiewał się do rozpuku i kazał dolewać trunku.
Traktowani w ten sposób poddani mieli dość upokorzeń i przygotowywali spisek. Na kolejną orgię taneczną przyszli z Bronia ukrytą pod ubraniem. W trakcie zabawy utworzyli korowód i trzymając się za ręce zaczęli zacieśniać krąg taneczny wokół pachołków władcy. Obserwujący to z okna swej siedziby Jagła kazał zamknąć bramę, ale było już za późno. Rozwścieczony tłum wdarł się do gródka, zabijając obrońców. W końcu schwytano także władcę i powieszono go. Powstańcy wyprowadzili z gródka kobiety i dzieci, spalili go doszczętnie, że nie pozostał żaden ślad. Młoda i piękna córka okrutnika, która sprzyjała powstańcom, poślubiła ich przywódcę. Imię Jagły wymazano z pamięci ludzkiej, a górę zaczęto nazywać Gradową (po ostatniej wojnie Grodziskiem). Natomiast niemiecka wersja nazwy Gdańska (Danzig) ma się wywodzić od ostatnich słów tyrana, który przed śmiercią zawołał: - O tańcu ( o Tanz), jak mnie zawiodłeś!
Co prawda nie bardzo wiadomo, dlaczego słowiański władca miałby wołać po niemiecku. Wiemy też dzisiaj, że niemiecka postać nazwy powstała przez zniekształcenie pierwotnej polskiej: Gdańsk, Gdansk, Dancek, Danzig. Legendy rządzą się jednak swoimi prawami.
Jak Gdańszczanie wywiedli Jagłę w pole
W tej opowieści Jagła jest dobrym władcą, który pozwolił, by poddani go oszukali:
Któregoś dnia książę Jagła postanowił umożliwić poddanym założenie miasta. Do tego celu konieczne było nadanie im ziemi. Nie chciał dać za dużo, tylko tyle ile koniecznie potrzebowali, więc zwołał radę starszych, by wspólnie ustalić, jaki ma być nadział. Następnego dnia zwołał mieszkańców dla ogłoszenia decyzji. Ci jednak wystąpili z propozycją, by przyznał im tyle ziemi, ile potrafią objąć rękami. Władca spojrzał na ludzi, których była garstka i uznał takie rozstrzygnięcie za korzystne dla siebie. Udał, że się zastanawia, po czym łaskawie wyraził zgodę. Wyznaczono niezbyt odległy termin. Tymczasem poddani Jagły posłali po swoich krewnych, służących i znajomych. Wyznaczonego dnia na placu u stóp wzgórza stanęły tysiące ludzi, którzy ujęli się za ręce i rozsunęli jak najdalej, tworząc nieprawdopodobnie wielki krąg przyszłych granic miasta. Książę zrazu był zły, ale cóż – słowo się rzekło, kobyłka u płotu – jak mówi stare przysłowie. Mimo oczywistego podstępu musiał zatwierdzić tak określoną wielkość terenu. Wbito paliki, wyznaczono działki i zaczęto budowę domów. Tak powstało Stare Miasto Gdańsk.







